PAMIĘĆ

Powrót do strony głównej

                                   CZEŚĆ ICH PAMIĘCI

Gdzieś w cichym borze, pod wysoką brzozą

Drewniany krzyżyk grób żołnierza święci.

Niechaj w Dniu Zmarłych hołd szczery im złożę

CZEŚĆ ICH PAMIĘCI !

                        W kraju ojczystym i na obcej ziemi

                        Ci, co w laurach byli pominięci

                        Leżą w spokoju z kolegami swymi

                        CZEŚĆ ICH PAMIĘCI !

Od krańca w kraniec, na tym ziemskim globie

Legli, by życie Ojczyźnie poświęcić

Niechaj Ich groby znicze serc ozdobią

CZEŚĆ ICH PAMIĘCI !

                        Na wrogiej ziemi. W Dachau i Stutthofie

                        Poddani krwawej torturze zwierzęcej

                        Krwią swą pisali ksiąg historii strofy

                        CZEŚĆ ICH PAMIĘCI !

Dym czarny buchał z kominów Majdanka

Terrorem strasznym wróg ich co dzień dręczył.

Nikt nie był pewien, czy doczeka ranka

CZEŚĆ ICH PAMIĘCI !

                       A  tam, na wschodzie, gdzieś w katyńskim lesie

                        Leżą żołnierze do niewoli wzięci.

                        Niechaj te słowa wicher im zaniesie

                        CZEŚĆ ICH PAMIĘCI !

Są u na w kraju ukryte mogiły.

Ich mordowali czerwoni agenci

Za to, że serca Ich po polsku biły.

CZEŚĆ ICH PAMIĘCI !

                        Na Wieczną Wartę za wcześnie odeszli,

                        Bo młodzi ciężkie męczarnie przeszli.

                        Do końca byli jednak nie ugięci

                        CZEŚĆ ICH PAMIĘCI !

Dziś w Dniu Umarłych myślami swoimi

Jestem ja z tymi, co nam wolność nieśli,

Więc szepczę cicho słowami szczerymi

CZEŚĆ ICH PAMIĘCI !

                        Niechaj więc dla Nich dziś zaszumią drzewa,

                        Niechaj dąb stary pieśń swą im poświęci,

                        Niechaj po polach wiatr słowa rozwiewa

                        CZEŚĆ ICH PAMIĘCI !        

 

*  *  *  *  *

W dniu 1 marca 2014 roku zmarła

Ś     P

JANINA LESZCZYŃSKA

Była Członkiem młodzieżowej organizacji  niepodległościowej

„Orzeł” działającej w latach 1948-49 we Włodawie

CZEŚĆ JEJ PAMIĘCI !

 

            Wspomnienie o Jance Leszczyńskiej

 Janka należała do naszej Organizacji. Uczęszczała do tej samej szkoły, tylko klasę niżej. Po aresztowaniu nas nie wydaliśmy Jej i nie została aresztowana. Gdy siedzieliśmy we włodawskiej piwnicy Janka naklejała  ulotki podobne do naszych. Chciała w ten sposób pokazać, że to nie była nasza robota.

Mogłem otrzymywać z domu paczki. Kiedyś poprosiłem o przysłanie mi papierosów, sądząc, że w ten sposób uspokoję swoje nerwy.  W kartonowej paczce z boku był przyklejony również kartonowy  pasek z napisem: „ Julu, trzymaj się. My o Tobie pamiętamy wszyscy”.

Przed śmiercią napisała list do swej Rodziny, pisząc: „Ciało oddaję Ziemi, a Duch będzie z Wami i będzie Was wspierał”.

 

*  *  *  *  *

29 marca 2009 roku, po długich i ciężkich cierpieniach zmarła moja serdeczna koleżanka

Ś      P

HELENA BAJ  - PATOCKA

 Helenkę Baj  poznałem w 1948 roku, bowiem oboje uczyliśmy się w Publicznej Średniej Szkole Zawodowej we Włodawie i mieszkaliśmy w internacie przy ul. Partyzantów 13..

Helenka wyróżniała się wśród wszystkich koleżanek, była bardzo ładna i zawsze uśmiechnięta. Kolegowałem się z Nią, lubiłem też z Nią porozmawiać. Ja wówczas podkochiwałem się w innej koleżance i Helenka o tym wiedziała, ale to nie przeszkadzało naszej przyjaźni.

Gdy w lutym 1950 roku aresztowano mnie, nasze drogi rozstały się. Do małżeństwa z moją „pierwszą miłością” ( oczywiście platoniczną), mimo że po wyjściu z więzienia spotkaliśmy się – nie doszło. Chciałem bardzo spotkać się z Helenką. Dowiedziałem się, że jest pielęgniarką i pracuje w szpitalu we Włodawie na oddziale gruźliczym..

Pojechałem do Włodawy, znajoma umożliwiła mi spotkanie z Helenką. Była nadal bardzo piękna i urocza, spędziliśmy wiele godzin, wspominając naszą młodość.

Ja już wówczas byłem żonaty i doszedłem do wniosku, że nie mogę spotykać się z Helenką, bo przez miejscową ludność może to być źle odczytane. Wróciłem do Warszawy.

W 1994 roku zostałem zaproszony do Włodawy na spotkanie autorskie. Na mą prośbę podano mi numer telefonu do Helenki oraz powiedziano, że wyszła za mąż. Zatelefonowałem do Niej, licząc na niewinne spotkanie. Powiedziała, że jest bardzo poważnie chora, nie wstaje z łóżka i wygląda bardzo niekorzystnie i nie chciałaby, abym Ja taką zobaczył, chce, żebym Ją zapamiętał taką, jaką widziałem  po raz ostatni.

Od tej pory pozostawałem z Helenką w kontakcie telefonicznym, później już bardzo ciężko było Jej utrzymać w ręku słuchawkę telefoniczną. Poznałem Jej sympatyczną Córkę, za pośrednictwem której miałem stały kontakt z moją Serdeczna Koleżanką.

Dowiedziałem się, że 29 marca o godzinie 22.00 zmarła. Zapamiętam  Ją na zawsze taką, jaką widziałem po raz ostatni.   

Pozostał pomnik, nagrobny, pozostała pamięć  !

* * *

 

        KOMPANIA WARTOWNICZA

 

Ostatnio przygotowywałem do wykorzystania na stronie internetowej  spis Jaworzniaków, którzy na przestrzeni lat 1992 – 2008 odeszli na Wieczną Wartę.  W sumie, do czerwca 2008 było ich 151 .

Tak więc to KOMPANIA WARTOWNICZA  i zalążek następnej.

Przypomniały mi się słowa śpiewane przez Legionistów. Zacytuję zapamiętane:

Siedział święty Piotr przy bramie, oj rety !

I czytał komunikaty z gazety.

Wtem coś hukło w bramę złotą

Święty Piotr zapytał  - Kto to ?

- Leguny chcą raju, leguny.

- Czy nie znacie niebieskiego zwyczaju,

Że bez przepustki nie wolno wejść do raju?

- Wiemy, wiemy, lecz tu pustki

Puść nas Piotrze bez przepustki

Leguny chcą raju, laguny..

Wtem odezwał się głos Stwórcy:

Chodźcie, chodźcie – mnie was tutaj potrzeba,

By nie weszli bolszewicy do Nieba.  

Niechaj wiedzą syny czarcie

Że tu w niebie są na warcie 

 Leguny kochane, Leguny.

Gdy pracowałem nad tym odżyły wspomnienia. Przed mymi oczyma przewijały się postacie Kolegów – Przyjaciół. Wśród wielu wymienię tylko niektórych.

Byli to:

Leonard Kopeć, który był z nami od początku działania naszego Środowiska i później Związku. Bardzo był lubiany.

Zbyszek Szymański – skarbnik naszego Zarządu Głównego, Możemy zobaczyć Go na zdjęciach uczestniczącego w poczcie sztandarowym  m.in. w czasie poświecenia naszego sztandaru w Katedrze Polowej Wojska Polskiego.

Zbyszek Dymecki – uczestniczył w naszej pielgrzymce do Włoch i Watykanu Walczył ze śmiertelną chorobą. Odwiedzałem Go w szpitalu. Wierzył, że wygra tę walkę, snuł palny na przyszłość.

Bogdan Ehrenkreutz – Steliński – założyciel i prezes Oddziału Jaworzniaków w Szczecinie. Organizator niezapomnianego Zlotu. Inicjator Kaplicy Jaworzniuaków w Katedrze Szczecińskiej.

Władysław Zagroba – uczestnik wszystkich naszych zlotów. Na poczekaniu odpowiadał wierszem. Pamiętam Jego słowa wypowiedziane na zakończenie VII Zlotu we Wrocławiu w 1997 roku. Powiedział: Dziękujemy ci Wrocławiu za Zlot po komunistycznym bezprawiu.

Alojzy Mikołajczak – mimo choroby, na prośbę kolegów przejął funkcję prezesa Oddziału w Szczecinie po śmierci Bogdana Ehrenkreutza.  Wielki patriota.

Jan Krzowski – członek mojej organizacji we Włodawie. Po wyjściu z więzienia skierowano Go do kopalni i tam uległ ciężkiemu wypadkowi. Wierzył, że wyzdrowieje. Gdy Go spotkałem po kilku latach, z Jego bujnej, czarnej czupryny nie było śladu. Gdy zdjął czapkę – omal nie zemdlałem.

Tadeusz Kamiński – prezes Oddziału w Wałbrzychu. Dzięki Jego pracy Oddział był dobrze oceniany przez miejscowe władze.

Kazimierz Janiak - serdeczny Kolega. Był również uczestnikiem pielgrzymki do Włoch i Watykanu.

Jan Łokaj – Jaworzniak z Lublina. Zmarł w przededniu Zlotu w Lublinie. Autor książki „ Z biegiem Sanu, z biegiem lat”.  

Ryszard Mazurkiewicz. Ostatnio mieszkał w USA i tam zmarł. Mój serdeczny Kolega z Jaworzna. Byliśmy w jednej celi, graliśmy w tamtejszym teatrzyku. Ja byłem matka, a On moim synem.

Jerzy Wachowski  - z Hrubieszowa. Razem przebywaliśmy na Zamku w Lublinie i w Jaworznie.

Jan Woch – serdeczny Kolega – Przyjaciel – był z nami od początki istnienia naszej organizacji. Był we Włoszech i w Watykanie. W oficerskim mundurze oddał hołd gen. W Andersowi przy jego grobie na Monte Cassino. Przez wiele lat był chorążym naszego sztandaru.

Zbyszko Szymczyk Spotkałem Go na Zlocie w Licheniu. Zaprzyjaźniliśmy się. Otrzymałem Jego książkę „Zanim powstała „Solidarność” – z piękną dedykacja.

Staszek Krotliński - Gdy wychodziłem z Jaworzna – On  pracował w magazynie odzieżowym i pożegnał mnie. Aktywnie pracował w naszym Związku, przez wiele kadencji był przewodniczącym Sądu Koleżeńskiego.

Czarek Dziubiński – serdeczny Przyjaciel. Pisał niezwykle interesujące artykuły do „Jaworzniaków”. Był autorem Informatora (dwie części) o naszym Związku.

Stanisław Góral Zwracaliśmy się do Niego Stasiu. Był bardzo skromnym człowiekiem. Mimo że był profesorem, z każdym znalazł wspólny język.  W moim ogrodzie mam krzew otrzymany od Niego w Radzikowie koło Błonia, gdzie pracował.

Paweł Malarecki – członek Jaworzniaków od początku. Mimo słabego zdrowia aktywnie pracował.

Zygmunt Kural - Jak grom z jasnego nieba spadła na mnie wiadomość o śmierci Zygmunta. Jeszcze kilka dni przed śmiercią rozmawiałem z Nim telefonicznie. Przekazał wiele swych akwareli na wystawę „Opór młodzieży z sowietyzacją Polski "

 Marek Eminowicz – serdeczny Przyjaciel, doskonały pedagog i podróżnik, bardzo lubiany przez młodzież szkolną. Jeżeli tylko zdrowie Mu pozwalało,   uczestniczył w naszych spotkaniach

                Edward Ozdarski . Mówiliśmy o Nim Edzio. Był człowiekiem bardzo schorowanym., lubiliśmy Go.  Próbowałem z Nim rozmawiać telefonicznie dzień  przed śmiercią.

                Tadeusz Kęczkowski mój Przyjaciel przez wiele lat.

                Roman Śliwczyński - harcmistrz ZHR również serdeczny Przyjaciel.

 

                                         Jeśli zapomnę o Nich – Ty Boże zapomnij o mnie.

                                                                                          Juliusz Gerung

 

Powrót do strony głównej